Wyobraź sobie, że dostajesz sms’a od osoby, którą dobrze znasz i z którą często rozmawiasz. Masz tę osobę zapisaną w telefonie i w tym właśnie momencie dostajesz od niej wiadomość...

tyle, że sms nie jest od niej! Tylko od kogoś zupełnie obcego!

A sama wiadomość została wysłana z komputera.

 

Brzmi nieprawdopodobnie?

Może i brzmi, ale wykonanie tego jest banalnie proste i bywa niebezpieczne.

 

Testy tego systemu, zacząłem od dwóch moich dobrych kumpli. Wysłałem im sms, który wyglądał tak, jakby wysłała go osoba, którą mają zapisaną w książce w swoim telefonie (nasza koleżanka).

 

Zrobiło to na nich całkiem niezłe wrażenie! (czytaj więcej)

 

 

Byłem ostatnio w trójmieście - taki spontaniczny wyjazd na kilka dni. Mieliśmy tam dużo różnych, fajnych przygód. Kilka z nich, skłoniło mnie do pewnych przemyśleń.

 

Zacznę od drugiej sytuacji, która wydarzyła się w Gdyni, gdzie na ruchliwej ulicy zepsuło się całkiem nowe audi A6. Kobieta próbowała pchać ten samochód, a facet jedną ręką starał się kierować, a drugą pchać. Auto musieli szybko „zaparkować”, ponieważ zagradzali wyjazd trolejbusom. W odległości ok 10 m stało ze 30 osób i nikt się nie ruszył.

 

Dlaczego? (czytaj więcej)

 

Czasami zdarza się, że zaliczamy jakąś „wtopę”. Coś co pójdzie nie po naszej myśli. Sporo osób w takiej sytuacji wstydzi się, zamyka się w sobie, odcina od otoczenia, odcina od tej konkretnej sytuacji – bo wierzą, że ponieśli porażkę, ale czy na pewno?

 

Czy „klamka już zapadła” i nic nie da się zrobić?

 

Byłem ostatnio ze znajomymi w Spiżu we Wrocławiu, rozmawiałem i popijałem ciemne piwo (polecam, dobre). Rozmowa była intelektualną ucztą :D – dziękuję współrozmówcom. W trakcie tego „ucztowania” przypomniała mi się, pewna, dosyć ciekawa historia z życia wyjęta, która idealnie pasowała do tematu naszej rozmowy.

 

Dlatego z chęcią podzielę się tą historią również i z Tobą.

(oceń, czy według Ciebie jest mocna, czy też nie)

Za każdym razem, kiedy chcę podzielić się jakąś fajną myślą, bądź koncepcją wychodzi materiał na 4h wykładu.

Dziś mam jedną krótką historię :)

Po dzisiejszej, pierwszej w tym roku, solidnej burzy wieczorem wyszło słońce.  Postanowiłem wyskoczyć na przejażdżkę rowerem. Mam swoją ulubioną trasę i za każdym razem, kiedy przejeżdżam przez elektrownię wodną, przyglądam się niesamowitym widokom - Za każdym razem zupełnie innym. Za każdym razem równie genialnym.

Stanął chłopak w kolejce po marchewki w warzywniaku. Zauważył przed sobą śliczną dziewczynę. W jego głowie pojawia się myśl – jaka fajna dziewczyna! :O Może bym coś powiedział? Nie nie przecież w warzywniaku jestem! Hmm... Może chociaż powiem, że ma ładną kurtkę? - Nie, przecież to głupio tak... poza tym, co ludzie sobie pomyślą...

(Cały ten czas dziewczyna czuła na sobie jego spojrzenie. Chciałaby, żeby taki fajny chłopak zaprosił ją na kawę. Niestety zakupy skończyła i wyszła. Wychodząc, uśmiechnęła się do niego).

On zostaje w sklepie i myśli – no kurde! Ale ona była taka fajna, ładna, sympatyczna, czemu nic nie zrobiłem...

Ona idzie w kierunku swojego domu i myśli – eh! Kolejny fajny chłopak, który się do mnie nie odezwał. Czemu nic nie powiedział, przecież uśmiechałam się do niego... Co jest z tymi facetami nie tak?!

dawaj dlatego ze masz osho

Dziś, specjalnie dla Ciebie udostępniamy krótki, ale treściwy artykuł, który przygotował Andrzej Burzyński z Instytutu Rozwoju Osobistego KOAH.

Autor książek takich jak "Od pasji do biznesu", "Życie pełne pasji" oraz "Przebacz i uwolnij siebie".

Andrzeja poznaliśmy na obozie letnim o nazwie BiznesCamp organizowanym przez ASBIRO. Od pierwszych chwil emanował bardzo pozytywną energią. Dał się poznać jako człowiek, który zaraża pasją, uśmiechem i serdecznością :)

Ludzie sukcesu popelniaja wiele bledow ale nigdy nie popelniaja najwiekszego jakim jest bezcczynnosc

Oto co mamy dla Ciebie od Andrzeja:

 

"Na przełomie roku zgłasza się największa ilość osób, które chcą dokonać zmiany w swoim życiu. Nie wierzę, w "siłę postanowień noworocznych", ale głęboko wierzę i doświadczam tego, że człowiek może się zmienić. Prosta formuła, której używam do zmian zarówno w swoim życiu, jak i w życiu innych brzmi:

Co czujesz, gdy wieczorem, po długim dniu szkolnym, pracy, zamykasz oczy? Czy myślisz o swoim życiu? O swojej sytuacji? O Twoich zmianach, porażkach, sukcesach? Czy wybiegasz myślą na przód?

 

W jednej książce, którą miałam ostatnio przyjemność czytać, zainteresował mnie pewien fragment, który w skrócie brzmiał tak: inspiracji należy szukać każdego dnia. Nie przyjdzie ona do nas sama, to my musimy ją znaleźć.

 

Dlatego zaczęłam szukać. Męczyło mnie niezrozumienie przez środowisko. Małostkowość ludzi, którym w głowie siedzą jedynie zabawa, relaks, lenistwo. „Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro – może nie będziesz musiał” - znane, prawda? Często zastanawiałam się nad odpowiedziami na zadane wyżej pytania. Za każdym razem dochodziłam do jednej wizji.

 

Czułam się jak koń, który zmuszany jest do posłuszeństwa i pracy dla innych. Dlaczego koń? Bo jest to zwierzę bardzo mi bliskie, szlachetne i budzące podziw. Konfrontacja jego dzikiej i wolnej natury, z pracą pod siodłem, chodzeniem tam, gdzie człowiek mu karze była dla mnie idealnym odzwierciedleniem mojego stanu ducha. Czułam się skrępowana linami, walcząca z podejściem innych ludzi, tak bardzo ściągającym w dół i demotywującym. To była walka o postępowanie zgodnie z własnym wewnętrznym „ja”.

 

Witaj!

 

Dziś chciałem z Tobą porozmawiać o naszym Polskim 
podejściu do sukcesu oraz przy okazji przedstawię 
pewną koncepcję spoglądania na sukces, 
która nazywa się: „Góra Lodowa”.

 

Na początku jednak realna historyjka, którą opowiedział mi ją mój bliski kumpel jakiś czas temu, a on sam usłyszał ją z ust swojego szefa. Tak mi się spodobała, że musiała ujrzeć światło dzienne! :)

 

Otóż pewnego pięknego dnia ów szef prowadził interesy Polsko - Hiszpańskie. Biznes szedł świetnie, tak więc postanowił zainwestować we własny wizerunek i zmienić samochód. Poszedł do salonu i kupił nowego Mercedesa. Pełen radości zaparkował pod domem w Hiszpanii.

 

15 min później puka sąsiad i gratuluje świetnego zakupu
i prosperującego biznesu, który na to pozwolił.

 

Gdy ten sam szef przyjechał do Polski i zaparkował go pod domem, usłyszał od sąsiadów komentarze typu: „Gnida jedna! Ten to jakieś czarne interesy robi, bo mu się za dobrze powodzi”.

 

Weź życie we własne ręce i przestań
zrzucać winę na innych!

 

W tym artykule napiszę Ci jedną myśl, która wydaje mi się bardzo ważna. Ba! Być może odmieni ona całe Twoje życie! Czym różni się biedak od człowieka bogatego? Nie chodzi mi tutaj, tylko, o bogactwo finansowe. Różnica w myśleniu, którą Ci tutaj przedstawię, może mieć wpływ na dowolną sferę życia.

 

Człowiek bogaty zawsze bierze odpowiedzialność za swoje życie.
Biedak zawsze zrzuca winę na innych!

 

kaczor

„Jesteś PRZYCZYNĄ, SKUTKIEM i CELEM wszystkiego!
Naprawiając siebie, naprawiasz rzeczywistość – cały świat!”

 

Uczeń poprosił mistrza:

  • Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak Ty.

Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak...

  • Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę - powiedział mistrz - weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.

  • To wszystko? – zapytał zdumiony uczeń.

  • Nie - odparł mistrz – musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz – dorzucaj kolejnego kartofla.

  • Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.

Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:

  • Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie – kartofle się psują. Zaproponuj inne rozwiązanie.

Mistrz odpowiedział:

  • To samo dzieje się w Twojej duszy. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje zło-wonne cechy. Dałem Ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie – obrazić kogoś – zastanów się, czy jest Ci potrzebny dodatkowy kartofel...

 

Pouczająca historyjka, prawda? :)

 

Kiedy bierzesz „ziemniaka” do siebie i nie potrafisz się z niego oczyścić – on gnije – zatruwa – ogranicza... Twój potencjał zostaje zahamowany, a ciężar przeszłości przeszkadza w odczuwaniu stanu szczęścia, sukcesu i harmonii!

 

meditation

Dzisiejszy artykuł będzie właśnie o tym
– o uwalnianiu! Zapraszam!

 

Podkategorie