Mam kilka przemyśleń z ostatnich tygodni.

 

Czy pocałowanie obcej kobiety,

jako pierwsze przywitanie się, jest dobrym rozwiązaniem?

 

Czy może lepiej uściskać (przytulić), a może podać dłoń…

a być może przybić „żółwika” lub pomachać, bo przecież „głupio podawać rękę dziewczynie”

(kumplom tak, ale dziewczynie? – jak by to był jakiś podgatunek - masakra)

 

 

W poniższym tekście oprócz tego, coś tam "niecoś" o seksie napisałem wink

Także jak ktoś ma alergię na to słowo lub religia mu nie pozwala,

to stanowczo nie powinien tego dalej czytać laughing 

 

 

Przychodzę sobie któregoś razu na medytację. Jak zwykle witam się z dziewczynami dając im buziaka, a kumplom przybijam pionę!

Jeden z nich, buziaków dziewczynom na przywitanie nie dawał i nikt by tego nie zauważył, gdyby nie to, że sam powiedział nam, że „źle się z tym czuje”.

(na szczęście okazało się, że facetom,  buziaków też nie ma ochoty dawać! – huh, kamień z serca tongue-out)

 

W tej medytacyjnej ekipie „strefa komfortu” jest nieco „większa”, niż przeciętnie w społeczeństwie. Przytulenie kogoś, buziak, czy rozmawianie na dowolne tematy, które uznawane są np. za tabu, nawet z nowo poznaną osobą – nie ma z tym najmniejszego problemu!

 

Dla mnie, to środowisko jest super, bo sam mam podobną otwartość. Ale są też ludzie, którzy funkcjonują inaczej. Są trochę mniej otwarci i nie ma w tym nic złego! Po prostu tacy są.

 

Mógłbym takiego kogoś nazwać dziwakiem, bo zachowuje się inaczej niż grupka jakichś tam otwartych ludzi, ale to samo on mógłby pomyśleć, o tych bardziej otwartych, serdecznych, przyjacielsko nastawionych ludziach, że jakieś dziwki - otwierają się przed ludźmi, których nie znają?

 

Musimy nakreślić to, gdzie są nasze granice.

Ale żeby otoczenie wiedziało, gdzie są czyjeś granice, to taki ktoś, musi to w jakiś sposób zakomunikować.

 

Tylko jak? – to jest właśnie największy problem.

(zanim nazwiemy problem po imieniu,  weźmy grubszy kaliber

seks, żeby lepiej można było dostrzec to, co chcę przekazać)

 

 

Wyobraź sobie super otwartego, towarzyskiego faceta i spokojną,

ale zamkniętą w sobie, piękną dziewczynę.

 

Dziewczyna czuje się źle, bo chciałaby czegoś więcej od tego faceta, ale coś jest nie tak.

(od wspólnej koleżanki dowiedziała się, że ona jemu też się podoba)

ale coś nie iskrzy!

 

– przecież daje mu wyraźne sygnały, że jest nim bardzo zainteresowana!

– np. jak ostatnio rozmawiali, to w oczy mu patrzyła...

... a 2 tygodnie temu, złapała go za ramię! A on nic!

 Dalej traktuje ją jak przyjaciółkę…

Wyobrażasz to sobie? laughing

 

 

W czym więc problem?

Ano w tym, że dla tej dziewczyny „złapanie faceta za ramię” i patrzenie mu w oczy oznacza „coś więcej” – to jest sygnał, bardzo mi się podobasz i chciałabym czegoś więcej niż tylko przyjaźni.

Niestety ten chłopak tego nie zauważa, bo operuje innym językiem. Dotykanie ludzi jest dla niego czymś normalnym – to jest język komunikacji i nie jest to zarezerwowane na "specjalne okazje", jak to jest w przypadku tej dziewczyny.

 

Problemem jest to, że używamy tych samych słów, ale czasami, mają one dla nas zupełnie różne znaczenie.

 

Dawno temu nie mogłem się nadziwić jak to jest, że ktoś komuś codziennie, na każdym kroku, miłość wyznaje, a 2 tygodnie później już się z ukochanym nienawidzi… po czym w kolejnym tygodniu, znowu widziałem wyznawanie miłości „aż do śmierci”, tyle że była to już inna osoba (kolejny partner).

- obecnie, niby, już to bardziej rozumiem, chociaż nie jest to definicja mojej miłości. (w tym wypadku, raczej ktoś wyznając te czułe słówka, traktuje to jako wytrych do akceptacji, do seksu, do bliskości itd. – czyli coś, co jest warunkowe – zrób to, a ja będę Cię kochał, ale jak tego nie zrobisz, to już nie będę kochał - to też mogłoby być spoko, gdyby ta druga osoba w ten sam sposób rozumowała).

 

Dla mnie miłość, to coś, co jest we mnie, coś czym mogę dzielić się z różnymi ludźmi, z otoczeniem. Coś co sprawia, że sam odczuwam szczęście, ale też mogę dzielić się tym stanem z innym.

 

Tam, gdzie występuje warunkowanie, miłości nie ma. (będę cię bardziej kochała, jak mi kupisz auto. Albo, będę Ciebie bardziej kochał, jak będziesz mi rano robiła śniadanie…) – to takie mieszanie pojęć jest - sposobem wyrażania miłości, może być seks, ale seks to nie miłość smile Sposobem wyrażania miłości może być przyjaźń, ale przyjaźń, to też tylko część czegoś większego.

 

Wróćmy do problemu – każdy człowiek jest inny i nie wiemy, co dla niego jest ok, a co nie.

Nie wiemy też, czy jakiś gest, czy słowa, oznaczają dla tej osoby to samo co dla nas.

 

Jakie jest rozwiązanie?

Ano wypadałoby rozmawiać. Ale kiedy chodzi o delikatne tematy, bo zawsze, jeśli mamy pokazywać komuś nasze wnętrze, jest to delikatny temat i trzeba pamiętać o tym, żeby dobrać odpowiednie słowa! smile

 

Wiele osób, nawet jeśli wie o tym, że dobrze byłoby pogadać, nie robią tego, bo liczą na to, że to ta druga osoba zacznie. Tyle, że może nigdy nie zacząć. Nawet jeśli na co dzień jest szczerą i otwartą osobą, jeśli nie uzyska odpowiedniej przestrzeni, nie będzie odpowiednich warunków i informacji od tej drugiej osoby, że chce otwartości - nic z tego może nie wyjść.

 

Warto o tym pomyśleć i być może, w sytuacji, kiedy chcemy szczerze rozmawiać, możemy nawiązać do szczerości, powiedzieć drugiej osobie, że jeśli jakiegoś „pojęcia”, czy naszego gestu, nie rozumie, to śmiało może zapytać… i że zawsze, o wszystkim, może z nami rozmawiać, że odpowiemy na każde pytanie, jeśli jakieś się pojawi i że sprawi nam to radość! smile

 

1. Myślę, że to ważna kwestia - zrobić przestrzeń i zapewnić drugą osobę o tym, że jej nie skrzywdzimy, kiedy pokaże nam swoje słabości, czułe punkty itd.

2. Drugą ważną rzeczą podczas takich rozmów, jest opowiadanie tylko o swoich wrażeniach jakie wywołuje w nas czyjeś zachowanie, czyjeś gesty.

(zamiast mówić "Twoje zachowanie jest złe!" lepiej powiedzieć "jest mi smutno, jest mi przykro, sprawia mi ból, kiedy tak robisz" - Wiem, że może być to trudne, bo trzeba pokazać swojemu EGO, gdzie jego miejsce. A drugiej osobie pokazać swoje słabe punkty, dlatego wiele osób woli mówić o winie drugiego człowieka, a nie o tym, że to my sami reagujemy w jakiś konkretny sposób na czyjeś zachowanie.)

 

Ludzie są różni. Jedni żyją w związku w konfiguracji 1 facet i 3 kobiety, a inni wolą zamknąć się w 4 ścianach,  sam na sam ze swoim partnerem i najlepiej by z domu nie wychodzili, bo świata po za sobą nie widzą.

Są też tacy, dla których seks jest jak rozmawianie – mogą robić to z każdym. Inni czekają do ślubu, a jeszcze inni wolą żyć sami, a seks uprawiać z przyjaciółką lub mają jakiś inny stały układ.

 

Według mnie, ludziom żyło by się lepiej, gdyby było mniej ograniczeń w społeczeństwie, coś wolno robić, a czegoś nie, coś wypada, a coś nie wypada - że są tematy tabu itd.

 

Po prostu - każdy jest inny i każdego należałoby odkrywać na nowo – uczyć się kogoś, uczyć się co oznacza, dla danej osoby, konkretne pojęcie.

Czyjś punkt widzenia nam po prostu pasuje albo nie. Problemem jest żyć w iluzji, kłamstwie - a niestety, niektórzy robią duży marketing - "szukając miłości", a tak naprawdę potrzeba im seksu - w tym nie ma nic złego, jeśli nie oszukują wmawiając np że chcą stałego związku, długoterminowej relacji, ślubu itp - jeśli będą chcieli znajdą kogoś, kto ma te same potrzeby - ale kłamstwo jest po prostu kłamstwem. ;)

 

Uważam, że wiele przyjaźni mogłoby nadal istnieć, gdyby nie to, że któraś ze stron popuściła wodze fantazji... – a być może, wystarczyłoby wspólne wyznaczenie granic, których nie będą przekraczać…


Tak mi się teraz jeszcze przypomniał film, komedia w podobnej tematyce – „To tylko Seks” – całkiem fajny z Milą Kunis ^^ kiss - to tak "odnośnie przyjacielskiego seksu".

 

Zatem – jak się przywitać po raz pierwszy?

Buziak, przytulas, podanie dłoni,

czy może żółwik lub machanie z dystansu jak teletubiś? laughing

 

Odpowiedź jest chyba prosta (w swojej złożoności) laughing

– każdy jest inny, więc trzeba się tego kogoś uczyć!

 

Zatem – bierzmy się do nauki, bo czas ucieka, szkoda go marnować!

 

PS

Skończyłem skrobać ten wpis i nalałem sobie lampkę genialnie dobrego wina – mniam!

Dzięki Karolina za polecenie! <3

Jak Ty chcesz nazwę, to pisz do mnie na PW! wink

 

PPS

Przykłady jakie podałem i role jakie przydzieliłem kobietom i facetom w powyższych historiach – równie dobrze mogą być dokładnie odwrotne! Tak tylko mówię, żeby ktoś się nie zasugerował i nie generalizował przypadkiem. :)

 

<ściskam mocno>

Bartek smile